Czym jest borelioza


Borelioza jest chorobą przenoszoną najczęściej przez kleszcza pewnego specyficznego rodzaju. Nie ma co się zagłębiać w łacińskie nazwy robala, jako że i tak nikt go nie rozpozna. Możliwość zarażenia się w inny sposób jest czysto teoretyczna - chyba do tej pory nie opisano nawet jednego takiego przypadku. Jeśli ktoś wam wmawia, że mogliście się inaczej zarazić, po prostu kłamie.

Po ugryzieniu przez kleszcza - nosiciela mamy kilkuprocentową szansę na zakażenie. Kilka procent - to niewiele. Jeśli dodamy, że tylko kilka procent kleszczy w naszym kraju jest nosicielami (między bajki włóżmy panikarską, sponsorowaną przez pewne lobby producentów leków informację o 75%), jeśli dodamy że tylko jeden rodzaj kleszczy zakaża - szansę na zarażenie mamy jak 1 do 1000 albo i jeszcze niższą. Oczywiście jeśli przebywa się na forach dla zarażonych, można odnieść wrażenie że każde ukąszenie kończy się chorobą - ta iluzja wywołana jest tym, że nie ma tam tych setek tysięcy osób, które nie zachorowały.

Po zakażeniu jest kilka możliwych scenariuszy. Choroba może wejść w stadium ostre, powodując silne bóle stawów, gorączkę, ból mięsni, czasem wręcz wysyłając pacjenta prosto do szpitala. Może - ale nie musi - pokazać się rumień. Występuje przy średnio 80% do 90% zakażeń. Jego obecność po ukąszeniu jest jedynym chyba 100% pewnym symptomem boreliozy (UWAGA - jest identycznie wyglądająca choroba grzybicza, która z kleszczami nie ma nic wspólnego). Dodam, że nie musi się pokazać w miejscu ugryzienia, może zupełnie gdzie indziej, nawet po 2 miesiącach. Zasadniczo złotą zasadą jest, że im większy rumień, tym cięższy przebieg.

Krętek boreliozy to mistrz unikania pułapek systemu odpornościowego. Zmienia swój "wygląd" jak kameleon, czasem nawet daje się wchłonąć białej krwince, aby opuścić ją "ubrany" w jej antygeny - wtedy przez jakiś czas jest w organizmie nieśmiertelny. Niemniej organizm zwalcza infekcję. Pytanie, czy więcej krętków przeżyje (infekcja wtedy się rozwija), czy zostanie zniszczonych (infekcja stopniowo zanika).

Na prywatnych stronkach można niekiedy przeczytać wstrząsające historie o tym, jak to krętek boreliozy jest wyjątkowo "inteligentny" i w mistrzowski sposób unika naszego układu obronnego. Takie informacje mogą zwieść kogoś, kto w ogóle nie zna się na medycynie - KAŻDA bakteria ma takie "specjalne" metody, jeśli jakiś bakcyl nie opanował do mistrzostwa sztuczek unikania kontrataku białych krwinek, nie przeżyje w organizmie nawet chwili. Nie istnieje przewlekła choroba, która jest w stanie całkowicie uniknąć naszych mechanizmów obronnych i borelioza nie jest tu żadnym wyjątkiem. Nawet schorzenia które przez swój wieloletni przebieg przeszły do legendy, jak trąd czy kiła, w ogromnej większości przypadków kończą się spontanicznym samowyleczeniem.

Można powiedzieć, że zaczyna się wyścig - czy organizm da radę nauczyć się odróżniać krętki, czy wychwyci je zanim utworzą się cysty, czy będzie potrafił te cysty zlikwidować (chociaż rola cyst jako mechanizmu przetrwania choroby w organizmie jest ciągle domniemaniem). Bardzo dużo zależy od systemu odpornościowego oraz tego, jaki akurat szczep załapaliśmy.

Jeśli nie nastąpiła ani śmierć zakażonego organizmu, ani błyskawiczne samowyleczenie, to...

Przechodzimy do fazy 2, tutaj mamy znowu 3 scenariusze.

Po pierwsze, organizm może po pewnym czasie całkowicie zniszczyć infekcję. Tak, jest to możliwe, nawet całkiem prawdopodobne. Nawet można powiedzieć, że to najbardziej prawdopodobny scenariusz - jeśli obrona nie zniszczyła krtętka, to oznacza, że organizm jest mocno osłabiony.

Po drugie, infekcja może nie zostać zniszczona, ale zostaje na poziomie tak niskim, że nie stanowi żadnego poważnego zagrożenia i po prostu nie "pobudza" naszego ciała do silnej obrony. Kilka krętków żyje sobie w organizmie, nie szkodząc i nie wadząc. Faktem jest, że w momencie osłabienia systemu odpornościowego mogą się one uaktywnić. Na forum ostatnio napisał człowiek, który przez około 15 lat miał boreliozę - krętki żyły w stawie łokciowym. Fakt, że miał duże problemy z tym stawem, ale nic poza tym. Borelioza przez 15 lat zdołała lekko uszkodzić jeden staw, nie spowodowała żadnych zmian w mózgu, w sercu i w innych stawach.

Trzeci scenariusz, najgroźniejszy - krętki powoli się rozmnażają, stopniowo osłabiając organizm i atakując kolejne narządy. Jest to typowa przewlekła borelioza, której diagnoza przysparza tylu kłopotów.