Menu:



Strona główna

Co to jest borelioza

Jak ustrzec się zakażenia i rozpoznać wczesną infekcję

"Lista objawów" stanu przewlekłego

Czy ja mam późne stadium boreliozy?

Jak to się leczy?

Naturalne metody "leczenia"

Terapia wg dr Budwig - POLECAM

Terapia Gersona

Jak wzmonić odporność i zdrowo się odżywiać

Herx

Test Western-Blot

Testy PCR

O antybiotykach słów parę

Rekonwalescencja

Historie boreliozy internetowej

Hochsztaplerzy i hipochondrycy, czyli pułapki w internecie



Zanim pomyślimy o boreliozie...

A tu lista niektórych schorzeń dających podobne objawy:

Niedobory witaminy D

Zespół przewlekłego zmęczenia

Niedoczynność tarczycy

Kandydoza

Chlamydioza

Niedobór magnezu

Choroby pasożytnicze

Schorzenia jelit

Witamina B12



Oj, tutaj jest problem. Główny problem to co prawda pacjenci - hipochondrycy, którzy wiedzą lepiej i koniecznie chcą leczyć to, czego nie ma. Ale lekarze też są problemem. Niestety, w socjalizmie, gdy mamy państwową opiekę zdrowotną, nie unikniemy tego zagrożenia.

Mamy do wyboru 2 typy terapii. Jedna - to "standardowa" akceptowana przez medycynę 3 tygodniowa terapia, najczęściej doksycykliną. W ogromnej większości przypadków taka terapia leczy wczesną boreliozę, nie zostawiając po niej śladu. Ale trzeba uczciwie powiedzieć - są wyjątki, osoby u których terapia nie wybije wszystkich krętków i nastąpi nawrót.

Podam może tutaj przykładowe terapie preferowane przez szkołę dra Burrascano. Przyznam, że sam bym zapewne z nich skorzystał.

W przypadku wcześnie wykrytej boreliozy (rumień) - 6 tygodni doxycykliny przynajmniej 2x100/dzień + metronidazol albo pochodna metronidazolu, ewentualnie do tych 2 dodatkowy antybiotyk działający silnie na bakterie z błoną komórkową. Po zakończeniu terapii okresowy sprawdzian poziomu przeciwciał (test Elisa w klasie IgG). Siła antybiotyku powinna być uzależniona od siły odporności organizmu, osoby bardzo osłabione mogą mieć problemy ze zwalczeniem infekcji nawet przy tak silnych dawkach.

W przypadku boreliozy zaawansowanej - terapia dłuższa, do czasu ustania herksów - i ewentualnie jeden, dwa teoretyczne cykle życiowe bakterii dłużej. Zaczynamy od leczenia dożylnego, potem przechodzimy na doustne (najważniejszy jest zawsze komfort pacjenta). Generalnie - im dłużej trwała choroba, tym dłużej będzie trwało leczenie i od tym silniejszych dawek antybiotyków powinniśmy zacząć. Po zakończeniu leczenia oczywiście kontrola testami Elisa wykonywana okresowo. Za sukces uważa się 3 miesiące bez ponownego wystąpienia nawrotów, oznacza to że najprawdopodobniej już się nie powtórzą.

W przypadku potwierdzonej neuroboreliozy sprawa jest już najpoważniejsza, tutaj leczenie powinno trwać odpowiednio długo a dawki powinny być jeszcze silniejsze. Najlepiej przeprowadzić to w specjalistycznych placówkach, neuroborelioza to nie jest zabawa.

Parę słów o osłonie do terapii i wspomaganiu systemu odpornościowego. Te rzeczy są pierwszorzędne. Na dobrą sprawę antybiotyki tylko pomagają przełamać chorobę. W rzeczywistości krętki są w stanie rozmnażać się tylko odrobinę szybciej niż nasz organizm jest w stanie je niszczyć. Powiem więcej, zazwyczaj rozmnażają się WOLNIEJ niż są niszczone, wtedy - po pierwszym szoku - organizm stopniowo sam zwalcza chorobę, aż do całkowitego samowyleczenia, które wg dostępnych danych występuje w przytłaczającej większości przypadków. Problem jest wtedy, gdy mamy osłabiony system odpornościowy czy najzwyczajniej brak tzw. genu odporności. Jeśli oprzemy się TYLKO na antybiotykach, parę krętków może przeżyć - i zabawa zacznie się od nowa. Jeśli dodatkowo wzmocnimy nasze siły obronne, antybiotyki będą zaledwie dodatkiem do tego, co potrafią nasze białe krwinki. Dokładniej opisałem to wszystko w temacie "naturalne metody", tutaj podam jedynie ilościowo jakie suplementy zażywać, aby nasz system odpornościowy miał wszystko co niezbędne. Niestety, ale większość nas najzwyczajniej w świecie głodzi swoje ciała, a przy chorobach przewlekłych dodatkowo niektóre składniki znikają z organizmu błyskawicznie. No dobrze, oto lista - i pamiętamy, że organizm naraz potrafi przyswoić tylko małą ilość substancji, dlatego zamiast 1 dużej porcji zażyć 3 małe w ciągu dnia:

- Magnez - absolutne minimum to 300 mg / dzień, lepiej jednak brać 500 mg. Czasem wręcz niezbędne są zastrzyki z preparatami magnezowymi, tak szybko organizm zużywa ten pierwiastek walcząc z boreliozą. Bez niego system obronny nie działa, a pacjent czuje się 3 razy gorzej. Do magnezu osłonowo potas (np pół litra soku pomidorowego / dzień, wystarczy) i ewentualnie wapń, ale w taki sposób, aby nie zaburzyć przyswajania magnezu.

- Cynk - 20 mg. Ale tutaj ostrożnie, cynk ogranicza wchłanianie antybiotyków, czasem wręcz uniemożliwia. Z lekarzem należy ustalić, kiedy wolno przyjąć preparat cynkowy i czy w ogóle wolno to zrobić.

- Witamina C - przynajmniej 500 mg, najlepiej powyżej 1000. Uwagi jak przy cynku. Syntetyczna działa wielokrotnie gorzej od naturalnej i na dodatek potrafi porządnie uszkodzić nasz organizm, dlatego lepiej zjeść np 3 pomarańcze w ciągu dnia

- Witaminy rozpuszczalne w tłuszczach - około 3000 j.m. witaminy A, przynajmniej 400 j.m. witaminy D3, zaś witaminę E najlepiej spożywać naturalną, 300 mg bądź więcej. Jak się nie da to syntetyczną.

- Witamina B complex - 3 do 5 tabletek / dzień.

- Kwas foliowy i witamina B 12 - baaaardzo ważne składniki, jako że potrafią one regenerować uszkodzone nerwy. Wysoka zawartość tych witamin to czasem różnica między trwałym kalectwem a całkowitym wyzdrowieniem - organizm najzwyczaniej w świecie zregeneruje uszkodzone nerwy gdy jeszcze może to zrobić. Kwasu foliowego co najmniej 0,4 mg, nie więcej jak 1 mg, witaminę B12 najlepiej przyjąć w zastrzyku i potem sukcesywnie uzupełniać. Jeśli wcześniej mieliśmy niedokrwistość makrocytową (wartość MCV powyżej 94 albo zbliżona do tej granicy) dostarczamy też duuużo żelaza, 6 tabletek Ascoferu / dzień, aby organizm mógł zregenerować krew. Terapię oczywiście trzeba omówić z lekarzem, nie jest ona obojętna dla zdrowia.

- kwasy omega 3 i omega 6. Można je kupić w aptece, a można po prostu zmielić w blenderze 2 łyżki siemienia lnianego / dzień. Te apteczne wg zaleceń producenta.

- pierwiastki śladowe - wszystkie te miedzi, mangany i takie tam. Dość dobra mieszanka jest np w Multisalu 3x dziennie (nie, nie jestem ich agentem reklamowym - po prostu mój lekarz mi to zawsze przepisywał i akurat znam tą nazwę hehe)

- jod - 300 mikrogramów / dzień, tak na wszelki wypadek raczej niż z rzeczywistej potrzeby.

- Dodatkowo u osób z objawami niedoczynności tarczycy, ale mającymi prawidłowy poziom hormonów tarczycowych, ostrożnie podaje się hormon T3. Podczas boreliozy często dzieje się tak, że stany zapalne sprawiają, iż T3 wytwarzany przez tarczycę po prostu nie działa, chociaż jego poziom jest prawidłowy. Dopiero zwiększenie stężenia sprawia, że sytuacja się normalizuje. Jest to niezwykle ważne, jako że baaaaardzo zwiększa komfort życia osoby chorej, czasami nawet ustępuje 80% objawów. Zwiększa też wybitnie siłę systemu odpornościowego.

Generalnie, jeśli wasz lekarz nie zalecił wzmacniania organizmu, bądź macie problemy wskazujące na tarczycę których nie próbował leczyć objawowo - ZMIEŃCIE LEKARZA, gdyż trafiliście na rzeźnika który potrafi tylko antybiotyk wypisać. I to zapewne nieumiejętnie, czasem w sposób grożący zdrowiu bądź życiu. Naprawdę warto poszukać dobrego lekarza, który nie interesuje się tylko waszą kasą, ale też zadba o zdrowie.

Nie jest prawdą bajeczka dla naiwnych rozpowszechniana przez koncerny produkujące antybiotyki, jakoby przedłużona terapia antybiotykowa cofała tzw zespół poboreliozowy (chodzi tutaj o paraliż, przykurcze i inne tego typu objawy). Niestety, choroba trwale uszkadza mózg, takie rany nigdy się nie goją - po prostu organizm nie ma możliwości zregenerowania szarych komórek. Z tego samego powodu osobie ze złamanym kręgosłupem nie "zagoi" się rdzeń kregowy, a osoba po wylewie krwi do mózgu już zawsze będzie miała pewne problemy. Z czasem sąsiadujące neurony przejmą część funkcji tych zniszczonych, ale jest to proces całkowicie niezależny od antybiotyków. Jedyny cel prowadzenia przedłużonej terapii to zlikwidowanie tych krętków, które mogą umknąć standardowym 3 tygodniom - a dla osób przewrażliwionych, uniemożliwienie ewentualnego nawrotu choroby.

Między bajki włóżcie historie o ciężkim leczeniu boreliozy. Chorobę leczy się w miarę łatwo i prosto, chociaż leczenie jest uciążliwe i samo w sobie szkodliwe. Owe przypadki "leczenia całymi latami" to po prostu błędna diagnoza, fałszywie dodatnia. Normalne kliniki specjalizujące się w leczeniu boreliozy skutecznie leczą w ciągu paru miesięcy niemal 100% pacjentów. Są wyjątki, takie jak borelioza antybiotykooporna, ale to przypadek 1 na 10000.

Dodać należy, że przy późnej boreliozie, trwającej latami, niestety niemal pewne jest, iż - jeśli mamy organizm nie potrafiący radzić sobie z boreliozą - kilka krętków przeżyje i kiedyś może rozwinąć wtórną infekcję, zapewne bardziej dynamiczną z uwagi na osłabienie specyficznych reakcji systemu immunologicznego w procesie leczenia. Niemniej zniszczenie niemal wszystkich krętków, a więc i zlikwidowanie głównej przyczyny niedomagań, zajmuje nie więcej jak kilka miesięcy (z reguły tygodni). Reszta jest w rękach Czasu i wiary w postęp medycyny. I oczywiście systemu odpornościowego, który powinniśmy trzymać w najwyższej gotowości.