Borelioza – strona główna

Jako, że w czasach gdy powstawała witryna w internecie nie było w naszym języku porządnego opracowania w kłopotliwym temacie, jakim jest borelioza, postanowiłem tę lukę uzupełnić. Przeglądając wyniki google dla hasła „borelioza” można zetknąć się z olbrzymią ilością fałszywych informacji, rodem z „Faktu” czy „Pudelka”. Te spiskowe teorie zdobyły w Polsce bardzo dużą popularność, w efekcie tysiące osób straciło zdrowie i pieniądze lecząc coś, na co nie zachorowali. Należy zaznaczyć, że borelioza jest zarówno niedoceniana, jak i przeceniana. Niedoceniania, gdyż ogromna ilość pacjentów z boreliozą nie zgłasza się do lekarza albo jest niewłaściwie leczona. Przeceniana, gdyż po drugiej stronie barykady stoi tłum hipochondryków, wierzących, wbrew zapewnieniom lekarzy, że właśnie ona im dolega.

Wszystkie rzeczy są szczegółowo omówione na poszczególnych podstronach, które można wybrać z menu.

Główny powód powstania tej stronki to gigantyczna ilość dezinformacji i zwykłych kłamstw, a w przypadku boreliozy błędna diagnoza, zarówno pozytywna jak i negatywna, może mieć fatalne skutki. Jest całe mnóstwo zdrowych hipochondryków, którzy całymi dniami przeszukują internet, wybierają pasujące im informacje (najczęściej ze stronek osób prywatnych, czyli innych hipochondryków) i podają jako prawdziwe, jednocześnie odrzucając wszelkie opinie specjalistów, nawet tych, którzy wyleczyli już dziesiątki tysięcy osób chorych na boreliozę.

Informacje tutaj podane to oficjalny stan wiedzy medycznej, o czym można się przekonać, porównując to, co tu przeczytacie z anglojęzyczną wikipedią https://en.wikipedia.org/wiki/Lyme_disease. Zebrałem tu doświadczenia tysięcy lekarzy, którzy leczyli – i wyleczyli – miliony chorych na boreliozę, jednocześnie widząc na własne oczy miliony przypadków, które na leczenie nie reagowały. Porównując wyniki testów, wyznaczono kiedy można mówić o boreliozie, a kiedy o wyniku który niemal na pewno nie jest chorobą i leczenie nie da rezultatów.

Przekazywana tu wiedza jest też zgodna z oficjalnym stanowiskiem polskiej medycyny i jej wytycznymi, dotyczącymi diagnostyki i leczenia:

https://journals.viamedica.pl/forum_reumatologiczne/article/view/47201/37438

Można oczywiście nie dowierzać „szeregowemu” lekarzowi, ale w powyższym odnośniku jest stanowisko wypracowane przez czołowych naukowców, którzy całe życie zajmują się tym zagadnieniem. Przeciwko niemu mamy stanowisko blogerów oraz ludzi z grup facebookowych i for dyskusyjnych, którzy uważają się za mądrzejszych od lekarzy, a w rzeczywistości mieliby problem, żeby zdać uproszczoną maturę z biologii.

Forest near Vřesina
„Forest near Vřesina” by Jiri Brozovsky is licensed with CC BY 2.0.

Starannie omijałem wszelkie doniesienia typu „siostra sąsiadki słyszała od znajomego, że…”. Jeśli ślepa próba podaje, że w dowolnej grupie osób u 20% test PCR wyjdzie pozytywnie, obojętnie czy są chorzy czy nie, po czym żadna z tych osób nie zareaguje na leczenie antybiotykiem, nie wykaże obecności przeciwciał zaś z ich tkanek nie da się wyhodować kultury bakterii – oznacza to, że test w 20% przypadków podaje fałszywe pozytywne rezultaty. Na stronce miłośnika teorii spiskowych dowiedzielibyście się z kolei, że 20% populacji ma boreliozę i nic o tym nie wie, a lekarze nas okłamują.

Sensacje, jakie można przeczytać na ogromnej większości pozostałych stron w polskim internecie są z reguły wyssane z brudnego palucha. Próbując dotrzeć do źródła tego, co tam napisano okazuje się, że tych informacji nie ma na żadnym oficjalnym portalu, w encyklopedii, w podręczniku medyczny. Nic, zero, są tylko na prywatnych stronkach tworzonych przez ludzi z przypadku, a jeśli nawet będzie podany jakiś link, jego wartość z punktu widzenia nauki będzie bliska zeru.

Objawy choroby

Najczęstszy powód, dla którego ludzie szukają informacji o tej chorobie. Jakie są objawy boreliozy, czy ja to mam? Tu niestety nie ma prostej odpowiedzi. Choroba zazwyczaj atakuje stawy, serce lub mózg. W każdym z tych wypadków można pokusić się o określenie, kiedy możemy mieć do czynienia z infekcją, a kiedy z innym problemem.

W przypadku stawów, bakterie zawsze zajmują jeden lub po jakimś czasie kilka kolejnych. Nie ma możliwości, żeby infekcja pojawiła się naraz w całym ciele. Jeśli nagle zaczyna nas boleć jedno kolano, można podejrzewać krętki. Jeśli jednak równocześnie zaczną boleć dwa, w bardzo krótkim odstępie, to raczej należy poszukać innych przyczyn, na przykład przyjrzeć się, czy nowe buty nie wykrzywiają stopy, czy nie zaczęliśmy niedawno jeździć na rowerze.

Podobnie gdy nagle wszystkie stawy zaczynają „strzelać”, albo gdy czujemy „łamanie” jak przy grypie, nie będą to objawy infekcji wewnątrz stawu. W pierwszym wypadku doszło do zaburzenia na poziomie całego organizmu, gdy z jakiegoś powodu zapewne nie jest produkowany płyn stawowy, w drugim być może faktycznie mamy do czynienia z bakteriami, ale umiejscowionymi gdzie indziej.

Infekcje serca są zawsze niezwykle groźne i trzeba podchodzić do leczenia z całą stanowczością, wynika to z faktu, że raz uszkodzone serce nigdy się nie regeneruje. Tutaj naprawdę nie ma co zgadywać, wręcz nie wolno tego robić. Jeśli boli, idzie się do lekarza i tam będą zrobione odpowiednie badania. Jeśli lekarz potwierdzi infekcję, tak czy tak dostaniemy antybiotyki i to w dużej dawce.

Czasem chroniczny ból mostka bierze się z uszkodzeń fizycznych, wywołanych nawet zwykłym garbieniem się przed komputerem. Ale takie ewentualności rozważa się dopiero po tym, jak lekarze wykluczą uszkodzenie mięśnia sercowego.

Pozostaje układ nerwowy. Tutaj kryterium pozwalające odróżnić infekcję od innych zaburzeń jest dość proste. Umiejscowienie symptomów. Infekcje (ale też inne uszkodzenia, jak guzy czy tętniaki) będą dawać objawy w jednym miejscu. Paraliż ogarnie połowę twarzy, jedna ręka będzie słabsza, stracimy czucie w jednej nodze. I w tym wypadku konieczna jest wizyta u „normalnego” lekarza, opisywano przypadki, gdy ktoś próbował sobie leczyć nie istniejącą boreliozę, która okazała się nowotworem mózgu.

O wiele popularniejsze i z reguły kompletnie niegroźne są zaburzenia, które dotykają całego ciała. Wędrujące odczucia ciepła, „skaczące” mięśnie, a nawet mrowienia skóry, jeśli pojawiają się wszędzie, są z reguły konsekwencją niemal nieszkodliwych zaburzeń elektrolitowych, takich jak banalny niedobór magnezu, albo nawet zwykłej nerwicy.

Testy na boreliozę

Dobrym przykładem są kłamstwa dotyczące testów western blot. Szarlatani wysyłają ofierze link do jakiegoś pojedynczego badania sprzed kilkudziesięciu lat, które niby „udowodniło”, że testy nie są dokładne, potem dają link do znowu pojedynczego badania będącego „dowodem” na to, że jakiś specjalny test, oczywiście ukrywany przez złych lekarzy i przekupione koncerny farmaceutyczne, jest o wiele skuteczniejszy.

Kochani, medycyna nie działa w ten sposób. Zanim ogłosi się, że coś jest faktem, trzeba wykonać kilkadziesiąt badań w różnych, niezależnych od siebie ośrodkach, żeby wykluczyć możliwość pomyłki czy oszustwa. Na stronce opisującej testy western blot jest link do opracowania, na podstawie którego nauka ustaliła ich skuteczność. Jak widać, naukowcy oparli się tam na 90 różnych badaniach!

http://borelioza.vegie.pl/wbr.html

Próbuje się namówić ludzi na coraz to różne testy przeciw boreliozie, wmawiając że te oficjalne są „niedokładne”, a tylko te polecane na forach czy grupach facebookowych będą dokładne. Ale za każdym razem jest to ten sam scenariusz. Lekarz ma do zaoferowania test, którego dokładność została potwierdzona badaniami na dosłownie dziesiątkach tysięcy pacjentów, w wielu niezależnych od siebie ośrodkach badawczych, by wykluczyć możliwość pomyłki czy korupcji. W grupach facebookowych czy na forach proponuje się testy, które sprawdzono na kilkunastu osobach, w jednym badaniu prowadzonym w jakimś podejrzanym ośrodku, o którym nikt nie słyszał.

W praktyce w całej historii medycyny opublikowano do tej pory tylko dwa przypadki, w których testy western blot nie wykryły późnego stadium choroby. Dwie osoby. One nie są idealne, całkowicie zdrowe osoby mogą mieć nawet dwa czy trzy paski, podobnie osoby chore mogą nie mieć wymaganych pięciu. Nauka ciągle pracuje nad ich udoskonaleniem. Ale niemal nie istnieje takie coś, jak „seronegatywna borelioza”, w której nie ma żadnych pasków, to wymysł mający przekonać zdrowych ludzi, by wydali pieniądze na leczenie czegoś, co im nie dolega.

Leczenie boreliozy

I tak jest za każdym razem. Naukowcy sprawdzili na tysiącach osób, że długotrwała terapia antybiotykami nie przynosi żadnego efektu, szarlatan podrzuci link do opisu jednej osoby, która to historia nawet nie będzie badaniem klinicznym, tylko historią na forum, która mogła zostać od początku do końca zmyślona.

Obecnie mamy pandemię COVID-19, jest dużo kontrowersji wokół szczepionek. Główny zarzut to brak odpowiednio przeprowadzonych badań. Testy kliniczne przeprowadzono na dziesiątkach tysięcy osób, ale część osób uważa, że to wciąż za mało.

Popatrzmy teraz na „leczenie”, oferowane przez „alternatywnych”. Ono NIGDY nie zostało przetestowane klinicznie, nawet na jednej jedynej osobie! Z tego co wiem nie istnieje do tej pory żadne opublikowane badanie, które miałoby dowodzić skuteczności tych metod czy bezpieczeństwa ich stosowania. To tak, jakby zgodzić się przyjąć szczepionkę, którą „opracowała” pani Jadzia z warzywniaka w swojej piwnicy.

Oficjalne zalecenia medycyny są jasne i oparte na wynikach przeprowadzonych prób klinicznych. Oczywiście medycyna nie stoi w miejscu, w każdej chwili te zalecenia można zmienić. Trzeba tylko udowodnić, że inne są lepsze. Przeprowadzić badania, które to wykażą. Nie wystarczy krzyknąć „kupujcie ode mnie, bo ja mówię, że tak jest”. Póki co przeprowadzono cztery próby kliniczne „alternatywnego” leczenia i w każdej z nich uzyskano taki sam efekt – zerowy.

Zespół poboreliozowy

Źródłem kontrowersji jest w dużej mierze fakt, że część osób po leczeniu dalej ma objawy. W części przypadków będzie to zespół poboreliozowy, który dalej dla nauki jest zagadką, ale ostatnio opublikowano przełomowe badanie, w którym w płynie stawowym chorych znaleziono specyficzne resztki bakterii. Organizm nie jest w stanie się ich pozbyć, a ich obecność wywołuje ciągłą reakcję immunologiczną. Być może niedługo będzie dostępne skuteczne leczenie.

Każda infekcja może rozwinąć się w zespół przewlekłego zmęczenia, który również jest zagadką. Obecnie najmocniejsza jest hipoteza, zgodnie z którą przy osłabieniu odporności, nadmiernie rozwija się wirus mononukleozy, którego większość z nas jest nosicielami. Lekarstwem jest uzupełnienie substancji, które są wymagane do zwalczania infekcji wirusowej.

Część chorych będzie miała po prostu fizyczne uszkodzenia organizmu. Nasze ciało nie zawsze się regeneruje. Skóra się zabliźni, nawet kości się zrosną, ale jeszcze nie zdarzyło się, żeby ktoś ze złamanym kręgosłupem wstał z wózka inwalidzkiego. Nasze komórki nerwowe nie regenerują się praktycznie nigdy. Podobnie uszkodzenia stawów czy serca pozostaną z nami do końca życia. To bardzo rzadkie przypadki, ale możliwe.

Może wreszcie być tak, że nie doleczymy choroby. Mamy taki system opieki zdrowotnej, jaki mamy i niestety taki będziemy mieć jeszcze długo. Zdarzają się lekarze, którzy pomimo oczywistych objawów postępującej choroby, odmawiają terapii. Wtedy dopiero można szukać ratunku w prywatnej wizycie, przy czym właściwym postępowaniem jest zazwyczaj zastosowanie biotraksonu.

Osoby, które przejrzały pozostałe moje witryny czy bloga zauważą z pewnością, że sam często podaję link do pojedynczego badania. Ale zawsze podkreślam wtedy, że to jest medycyna alternatywna, którą można wykorzystać jedynie jako dodatek do oficjalnego leczenia, coś, co wspomoże zwykłą terapię. Nigdy nie mówię „odrzućcie setki badań, które dały wynik A, bo pojawiło się jedno, które dało wynik B”.

W medycynie, czy tej zwykłej, czy alternatywnej, zawsze decyzje podejmuje się ważąc na szali wyniki badań klinicznych, ocenia, które badania były lepiej kontrolowane, gdzie naukowcy mieli więcej osób patrzących im na ręce, czy udało się taki sam wynik uzyskać innym grupom badawczym. Bierze się też pod uwagę to, czy badanie dotyczyło sytuacji w probówce (takie coś to w praktyce bezużyteczny śmieć), czy może sprawdzano lek na pacjentach pod kontrolą placebo (badanie najwyżej oceniane).

I tu z kolei można popatrzeć na doniesienia o „cystach”, które jak dotąd pojawiły się jedynie w probówkach i na szalkach, czyli w tych śmieciowych badaniach, które przez szanującego się naukowca w ogóle nie są brane pod uwagę. W probówce można leczyć nowotwory domestosem. Szarlatani sprzedający „cudowne leki na raka” też próbują przekonać swoje ofiary wynikami uzyskanymi w ten sposób.

Naprawdę warto porównać to, co czyta się na prywatnych stronkach losowych ludzi czy nawet samozwańczych „organizacji” i „stowarzyszeń”, z oficjalnym stanem wiedzy, czyli z wikipedią. Niemal nic się nie pokrywa. Przypomina to trochę ruch antyszczepionkowców czy ludzi wierzących w płaską Ziemię.

Na mojej witrynie szczególnie zachęcam do lektury części dotyczącej testów, zanim zdecydujecie się na leczenie, a także do rozdziałów poświęconych wzmacnianiu naturalnej odporności, co powinno być podstawą każdej terapii.

Na stronie są wypisane również metody samoleczenia do samodzielnego stosowania bez konsultacji lekarskiej, będące tłumaczeniem anglojęzycznych porad lekarskich dotyczących ogólnych zasad przestrzegania zdrowia, bądź też opisem sukcesu jakie odnieśli pacjenci i dzielą się nim ze światem. Należy pamiętać, że borelioza potrafi być bardzo ciężką chorobą. Nikogo nie namawiamy do rezygnacji z oficjalnego leczenia. Porady opisane tutaj w żadnym wypadku nie próbują naśladować konsultacji czy diagnozy lekarskiej, żadną miarą nie są też poradą medyczną sensu stricto. Stosujesz się do nich na własną odpowiedzialność, gorąco też zachęcam do sprawdzania prawdziwości każdej informacji znalezionej w internecie oraz do pogłębiania swojej wiedzy.

Zapraszam do lektury i życzę powodzenia!